Neuroshima pozwala grę w czterech odmiennych stylach: Stali, Rdzy, Chromie i Rtęć. Odpowiadają czterem różnym sposobom gry, lecz według mnie możnaby stworzyć kolejny, odpowiedni dla weselszych rozgrywek, kolor.
Weseli gangerzy przemierzają autostrady Stanów. Łowcy mutantów z uśmiechem na twarzy masakrują kolejne rzesze Dzieci Molocha. Po wojnie wcale nie musi panować smutek, pesymizm i przygnębienie. Proponuję stworzenie kolejnego koloru do gry w Neuroshimę: Różu.
Róż odzwierciedla to wszystko, co pozostało dobre na naszym świecie - imprezki, radosny i niezobowiązujący seks, żarty z Posterunku, a przede wszystkim radosne Detroit. I co wy na to?
Róż już jest! Partia Różowe Forum! Zapraszam.
Poza tym wszyscy tam musieli by być po tornado albo trawie... ale czemu nie?
Podoba mi się niezobowiazujący seks.
Impresssssssssssska!!! - no i co z tego że od pólnocy sunie moloch od południa zmutowane kwiatki, od wschodu mutanty a od zachodu ch** wie jeszcze co - liczy sie tylko tu i teraz tzn. tornado, wyścigi, laski i duużo alkoholu!!! Co myślisz ze mnie pogieło?? Przecież i tak nie dopżyje ataku maszyny wiec czemu nie pobalować
Impresssssssssssska!!! - no i co z tego że od pólnocy sunie moloch od południa zmutowane kwiatki, od wschodu mutanty a od zachodu ch** wie jeszcze co - liczy sie tylko tu i teraz tzn. tornado, wyścigi, laski i duużo alkoholu!!! Co myślisz ze mnie pogieło?? Przecież i tak nie dopżyje ataku maszyny wiec czemu nie pobalować
bardzo mi się ten tekst podoba
To taki styl życia a'la Detroit - laseczki, wyścigi, imprezki i Bóg wie, co jeszcze - a pamiętajmy, że to miasto najbliżej Molocha! Ten styl życia mi odpowiada.
Trochę to dziwny pomysł, a już napewno ze względu na kolor tego koloru śmieszny i zwariowany. W czasach neuroshimy jest to, mimo wszystko, dobry system, lecz ( co zapewne każdy wie, mam taką nadzieję) w naszym świecie jest to po prostu głupie. Życie w ten sposób kończy się bardzo szybko, bo niby za co masz się bawić??? (musisz pracować)
Kolorów pełno mozna robic a tak naprawde nikt nie gra jednym kolorem tylko wszystkimi naraz, wiec cały pomysł z "kolorami" fajny jest dla nauczenia poczatkujacych RPG'owców prowadzenia sesji skupiajac sie na różnych aspektach gry. Nic ponad wartość dedakcyjną to nie ma.
Karczmarzu, grałeś może w edycję 1.5? A właściwie - czy ją kiedyś prowadziłeś? Tam jak byk przy opisach kolorów są opisane dodatkowe (oczywiście nie obowiązkowe) modyfikatory, które na tyle zmieniają samą rozgrywkę, że zmieniają również system gry. Zastanawiałem się nad takimi modyfikatorami do Różu, ale nic mi do głowy nie przychodzi. Jeżeli ktoś ma pomysł - proszę, piszcie.
Ja sam zacznę chyba używać kolorów (bo 1.5 jeszcze nie prowadziłem), gdyż można używać kilku różnych w różnych sesjach, a stanowią ciekawe urozmaicenie.
Tak grałem/widzialem i nie uwazam zeby te modyfikatory mialy jakis szczegolny wplyw na gre. Raczej to taki bajer dodawany zeby ładnie wygladalo i owijanie marnego pomysłu w jakis sens z jeszcze marniejszym skutkiem
Kolory ,
Toż to gówno jest jak masz 1 gracza który gra chromem i 2 co grają stalą to po co są te modyfikatory ??
Dla mnie to każdy gra tym kolorem co chce a te opisy na końcu podręcznika są fajne jak się je czyta
Dokladnie.. zgodze sie w pelni z Karczmarzem, kolory nie maja na dobra sprawe zadnego sensu, bo w kazdej sesji masz wszystkiego po trochu najczesciej, a modyfikatory - zawracanie glowy