Tak jest, ponieważ Neuro nie jest systemem przeznaczonym do walki - spójrzmy chociaż na rozwój postaci. Kiedy po jednej sesji gracz dostaje 200-300 PD (tyle powinni dostawać za sesję wg. podręcznika) kiedy np. rozwój atrybutu kosztuje 100 x (poziom atrybutu) PD, czy coś koło tego. Oczywiście to nie atrybuty są w rozwoju postaci najważniejsze, tylko Umiejętności, lecz i one kosztują tyle, że aby mieć umiejętność na wysokim poziomie trzeba grać bardzo długo. W Neuroshimie rozwój postaci nie osiąga się przez PD, tylko przez doskonalenie umiejętności odgrywania postaci, jej stanu posiadania (gamble) i innych cech postaci, których kupić nie można. Dlatego nie narzekajcie, że wasze postacie giną, gdyż walczyliście z przeciwnikami posiadającymi przewagę liczebną. To nie D&D, gdzie szarujący krasnolud zabija kilkunastu orków bez jednej rany. Neuroshima oferuje inne ciekawe elementy RPG - a RPG wcale nie oznacza, że gra weń musi się opierać na walce. Radzę zapoznać się zarówno z wadami jak i z zaletami gry przed jej ocenianiem. To chyba niewielki wysiłek - zapoznać się z systemem, chociażby przez internet.
@Juv
Jak już pisałem zapoznałem się z Neuro przez 5-6 postaci (czyli prawie 1,5 roku) i nie znalazłem w graniu w ten system zabawy tylko irytację i do usranej śmierci powtarzający się scenariusz: tworzenie postaci-4 może pięć sesji - tworzenie postaci.
@Karczmarz
Nasz Mg prowadził coś na pograniczu stali i rdzy więc takich statsów nie mieliśmy. zdażały się 17-18 ale jak ktoś miał jedną to było dobrze. I wszyscy mieli choroby. I część miała tylko startowe pare dawek leku i ciężkie kłopoty ze znalezieniem następnych dawek. Bo przecież zgodnie z zasadani na każdy zadeklarowany sprzęt który chce się kupić kupiec rzuca na jego dostępność. Dalsze utrudnienia sztuczne mam pokazać? Przy niektórych chorobach nie wiesz kiedy powinieneś zażyć następną dawkę. Czy chodźby motyw z twoim rewolewrowcem. Jeden z przeciwników nie jest trafiony i ładuje w ciebie 3 strzały (podniesienie obrażeń ze średnich do ciężkich) i po tobie. Czy chodźby na jednej z 6 kości rzucasz 1 i po ptokach wybuch broni urywa ci łapkę. A nawet jeżeli nie to nie zabijasz tych 6 gości tylko 2-3 a reszta cię rozsmarowywuje ołowiem na ścianie. Poza tym nie jesteś w stanie strzelając z dwóch broni pruć do różnych osób i co kulę zmieniać cel. Wywalasz wszystkie 6 kól w jednego albo strzelasz po grupie (jak są na tyle głupi aby stać w grupie) albo strzelasz do 3 osób każdej przeznaczająć po 2 kulki. Aa i jeszcze musisz ich turę wcześniej namierzyć/widzieć żeby móc do nich strzelać. Co oznacza że oni też mogli ce zauważyć i mieli 8 x większe szanse. I za 2 segmenty po rozpoznaniu przeciwnika prują do ciebie krutkimi seriami. Powodzenia z takim graniem jeżeli chcesz grać według zasad. Po prostu Neuro jest cholenie śmiertelne (no może mniej niż D&D u Beamhita <żart>) i bez modyikacji i lawirowania pomiędzy zasadami WEDŁUG MNIE nie da się w to grać.
To ze niemozesz strzelac do róznych celów zalezy od podejscia.. przeciez o tym ciagle mowie: o elastycznosci BG i MG. Jesli nie masz takiej elastycznosci i nie potrafisz dostosowac swiata, zasad i mechaniki do siebie zeby dawala ci przyjemnosc to nie wiem o czym mowimy? Zajmij sie pilką nożną, bilardem, koszykówką, wspinaczką czy co tam chcesz.. nie kazdy musi grac w RPG nie? Jesli nie umiesz znalezc w tym przyjemnosci (a z tego co piszesz to przez 1.5 roku czerpales tylko irytacje) to sory ale to tylko swiadczy o tobie.
Na Chromie mozna spokojnie podchodzic do zasad na luzie, ze mozesz próc do roznych przeciwników, ze broń ci sie nie zacina nawet na 20, że z góry zawsze zdajesz wszystkie testy na morale itp itd. To kwestia płynna i zalezna od tej "elastycznosci" Pozatym jesli nawet ci Gangerzy trafią to oki mogą trafic 12 razy (w chromie 4 ciężkie rany czyli 12 lekkich) to już nie koniecznie jest takie śmiertelne choc faktycznie napewno o wiele bardziej niz wiekszosc innych systemow.
A jesli grasz w Rdzy, to nie dziw sie ze umierasz bo umieranie to wlasnie cudowny klimat, poczucie tego rozkładu, upadku cywilizacji, destrukcji, pływania we wlasnych fekaliach, rozpacz, zgnilizna, opuchniete rany i robaki wyłazace spod skóry.
Jesli tobie nie odpowiada umieranie, grasz naginany Chrom, jesli stawiasz na klimat grasz rdze i umierasz co 4-5 sesji. Ale za to jaka frajde masz z tych 4-5 sesji
U nas kampanie trwaja tak długo az nie umrze ostatnia osoba zwiazana z kampanią. Faktycznie zadko ktora kampanie doprowadzamy do samego końca, bo w miedzy czasie po 8-15 sesjach pewnie głowne postacie umrą. Cóz to wcale nie zmienia faktu ze potrafimy sie swietnie przy tym bawic.
PS.
Juv calkowicie sie z tobą zgodze. W Neuro z czasem naprawde najwaniejsze jest to zeby zaczynac walke z przewagą terenu, uzbrojenia, liczebną, zaskoczenia itp itd. Standardowe dzialanie "idziemy na spontana" zazwyczaj konczy sie tragicznie.
PS 2.
Jeśli przeszkadza wam umieranie to zostawiajacie graczy ciezko rannych. Po 2-3 ranach ciezkich gracz lezy na ziemi plujac krwią i walczyc nie moze, ewentualnie moze tracic przytomnosc. A przeciez nie kazdy przeciwnik bedzie zainteresowany dobijaniem graczy. Raczej okradną ich i zostawią ciała ranne. Inni nawet nie zwrócą uwagi na ranych przechodzac nad nimi wiedzac ze zakarzenie zrobi swoje.
Nie kazda przegrana walka to śmierc postaci.
PS 3.
Ostatnio mialem okazje grac w Warhammera 2ed. u niezbyt doswiadczonego MG ktory staral sie grac w pełni na zasadach nic a nic nie zmieniajac mechaniki. Walka trwala 45 minut i ograniczala sie do tego ze 90% trafień nie zadawala obrazeń uzbrojonym graczom.
Majac do wyboru 45 minut odbijania sie odemnie ciosów a kilka postrzałow w 5 minut jednak wole te 5 minut i koniec walki
Posty: 2142 Skąd: Autochthonia GG: 3272979 Płeć: Mężczyzna Obecnie zbanowany
Cytat:
Jesli nie masz takiej elastycznosci i nie potrafisz dostosowac swiata, zasad i mechaniki do siebie zeby dawala ci przyjemnosc to nie wiem o czym mowimy?
Bo "system does matter". Już nie mówicie o Neuroshimie, ale o Neuroshimie by Karczmarz czy Neuroshimie by krismilka.
Cytat:
Na Chromie mozna spokojnie podchodzic do zasad na luzie
O to właśnie chodzi, że system ma wspierac też CHrom. O ile się nie mylę, te zmiany wyszły dopiero w 1.5, bo w 1 mechanicznie niczym sie to nie różniło.
Jasne, prowadzę swój pseudo-fallout na Modern d20 + Apocalypse d20. I jest Chrom. I mechanika to wspiera. Walka to na przykład stojąca na środku laska nawalająca twardo do 20 jełopów. Nirealne? Może. Anime Black Lagoon też jest nierealne. Ale moi gracze chcą własnie tego na sesji. I zasad które to umożliwiają.
Cytat:
Ale za to jaka frajde masz z tych 4-5 sesji
Mówisz, jakbyś wiedział co kogo bawi.
Cytat:
Ostatnio mialem okazje grac w Warhammera 2ed. u niezbyt doswiadczonego MG ktory staral sie grac w pełni na zasadach nic a nic nie zmieniajac mechaniki. Walka trwala 45 minut i ograniczala sie do tego ze 90% trafień nie zadawala obrazeń uzbrojonym graczom.
Dlatego nie gram już w Warhammera II edycja. Wolę szybkie walki w Dedekach.
Chociaż ostatnio mam ochotę zrobić drift i przerobić Warhammera na mechanikę True20.
Ej, dobra, tematem są tutaj nasze postaci, a nie to, czy da się grac w Neuro, czy się nie da. Trochę odbiegliśmy od tematu.
Moim zdaniem profesii jest trochę za dużo. Może nie w sensie dosłownym, bo dużo profesji oferujedużo różnych typów postaci. Ale sam nie rozumiem, co oferuje taki na przykład Kierowca, czy Łowca (zresztą to samo sądzę o każdej innej profesji z dodatku Wyścig). Zamiast tworzyć Łowcę i Handlarza, możnaby było stworzyc postać, posiadającą cechy obu - osoba wyszukująca cenne przedmioty i sprzedająca je za korzystną cenę. Tak by chyba było prościej.
W 1.5 wyszly zmiany fakt.. ale w 1.0 bylo coś takiego jak "walka przygodowa" gdzie na OFICJALNYCH zasadach wszystko zalezalo od elastycznosci BG i MG. I to wcale nie Neuroshima by Karczmarz tylko oficjalna pozwalala wtedy przezyc i 50 ciezkich ran i strzelac 20 razy na ture Wiec tam juz mozesz robic kompletnie wszystko i to na oficjalnej mechanice (a w zasadzie oficjalnym jej braku : ] )
Co do dużej ilosci profesji? Etam im wiecej tym lepiej chociaz rownie dobrze mozna by to rozwiazac z zupelnym Brakiem Profesji a cechy wybierac tak jak sztuczki. I robisz sobie postac jak w Falloucie, nie ma ona profesji a jednak kazdy gracz stawia na co innego (jedni kradziez, inni gadanie, inni strzelanie, inni pułapki)
Na jedno by wyszlo bo i tak zazwyczaj Chemicy sa zarazem Drugdeala, Medykami, Mechanikami itp itd a Siepacze są zarazem siepaczami i kierowcami. Wiec miesza sie prawie zawsze kilka profesji podczas gry
Ale po co tworzyć cztery profesje wykorzystujące podobne cechy i dające podobne bonusy, jeśli można je sprościć - tworząc jedną ogólną, za to dającą kilka opcji rozwoju (monter może zostać mechanikiem, chemikiem, medykiem). W ten sposób możnaby uniknąć problemów z wybiorem postaci (ja często widziałem graczy skreślających 8 profesji i rzucających k20 na pozostałe). Mniej profesji wcale nie oznacza mniejszego wyboru - przez to można uzyskać wręcz więcej indywidualnych cech postaci - dobierając specjalne cechy i sztuczki.
No niezawsze... Moim zdaniem z rubryczką w karcie postaci "profesja" wiąze sie świadomość gracza. Kiedy w "profesja" masz Menager to mobilizuje Tak samo z Kierowcą, piratem czy nie wiem co tam jeszcze innego jest. Poprostu łatwiej wymysla sie do tego historie postaci majac coś w rubryce niz wymyslajac samemu czym mialby sie czlowiek zajmowac.
PS. Swoja droga np przy Hibernatusach jest przyjemnie bo profesje sa takie hmm życiowe
PS 2. Ale tak naprawde i tak wiekszosc profesji nijak sie ma do tego co robi gracz Np moja ostatnia postac ma w rubryce "revolwerowiec" a jest murzyńskim emigrantem z Kuby który w młodości łowił wieloryby
PS 3. Tak jak powiedzialem najlepiej pewnie by bylo wogole nie robic profesji tylko i wylacznie dac pakiet 30 cech i gracz moze sobie wybrac 2 z nich
W ogóle najlepszym wyjściem byłoby użycie systemu SPECIAL z Fallouta. Postać bez profesji, bez pochodzenia, ale jednak inna, posiadająca indywidualne cechy. Niegłupie, można to jeszcze gdzieś zastosować.
Zmiana systemy wyboru profesji byłaby możliwa, lecz trzeba by było spełnić kilka warunków:
- większa liczba punktów do zakupu umiejętności,
- więcej sztuczek do wyboru
- ew. wprowadzenie poziomów bohaterów i po każdym poziomie dodatkowe punkty na umiejętności na sztuczki itp.
Tak poza tym to można by to wszystko ulokować w nowym kolorze np. mosiądz
Zawsze przetluszczone wlosy,kruczoczarne wlosy zwiazane w kitke,usmiech przyjaznego mordercy,ochroniarz o ruchach i posturze goryla idacy wolno za plecami,kilogramy prochow w czarnej walizce rodem z pulp fiction.Wiejscy zadymiarze zawsze ustepuja Stanleyowi miejsca.Dlaczego?
Bo on ma klase!!!
Jest opanowany,zimny jak lod i kiedy czujesz na sobie jego spojrzenie to wiesz ze on nie znosi sprzeciwow.Zyje tu w zasyfionych stanach juz 32 lata i jest nadal caly.
Podopieczny rodziny Brascini.
Handlarz prochami.
Wytrawny gracz w karty.
Mafiozo.
_________________ Odi profanum vulgus et arceo.
Horacy.
Hm jak grałem to grałem najemnikiem :
Tuptusiem (ksywa), zwykły najemnik ale lubiłem te postac ,
walczyłem Steyr Aug-iem i obrzyna na close combat ,
Skonczylem u Schultzów .
- ew. wprowadzenie poziomów bohaterów i po każdym poziomie dodatkowe punkty na umiejętności na sztuczki itp.
Czyli wrzućmy NSa do jednego kotła z DnD i innymi herocznymi systemami. Jest to najbardziej nierealistyczny sposób rozwoju postaci, czy ty kiedykolwiek w swoim życiu osiągnąłeś poziom.... Chyba nie, a ten system ma być pewną symulacją życia w postapokaliptycznym świecie.