Mam pytanie. Jaką zwykle drużynę BG chcielibyście mieć w swej przygodzie. Chodzi mi o charakter. Ja osobiście robię przygody pod dobre drużyny. Jest bardziej epicko
Preferuję postacie dobre, ale z tendencjami ku zachowaniom chaotycznym. Nie postawię jednak szlabanu komuś, kto będzie chciał grać złym charakterem. Jakby to powiedzieć...
To on będzie miał drużynę na karku, jeśli coś sknoci. A jeśli uda mu się coś skręcić na boku tak, by główny cel drużyny został zrealizowany bez szkody dla reszty - jego zysk... Przede wszystkim liczy się myślenie
Oczywiście przygody konstruuję raczej dla postaci dobrych, ale... Moi NPC dostosowują się do sytuacji a BG spotykają się z konsekwencjami swych decyzji/wyborów. Tych dobrych i tych złych.
_________________ == Darksong Knight in service of the Lady Silverhair, Eilistraee== "Old loves they die hard... Old lies they die harder..."
Ale zwykle jak się ma jednego złego BG w drużynie dobrych to prędzej czy póżniej dojdzie do konfliktów na tle moralnym lub bardziej stanowczo (mieczem czy czarem). Ale chodzi o to, że złych (takich naprawdę) też lubie czasem poprowadzić. Ale gracze z którymi się spotkałem myślą, że bycie złym polega na zabijaniu każdego wiśniaka na drodze. Takie zachowanie pasuje do psychopaty, a nie do czarnego charakteru. Mam rację?
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...
Ale zwykle jak się ma jednego złego BG w drużynie dobrych to prędzej czy póżniej dojdzie do konfliktów na tle moralnym lub bardziej stanowczo (mieczem czy czarem).
Prawda. Ale to jest piwo, którego sami sobie nawarzyli. Ich sprawa, jak to rozwiążą
Cytat:
Takie zachowanie pasuje do psychopaty, a nie do czarnego charakteru. Mam rację?
Oczywiście. Nie ma to jak mrokers (wielki, zły, mhrrrrrroczny ON... Który tak naprawdę nie wie, po co mu ta mhrrrroczność. Aha - i koniecznie ubiera się na czarno - bo to takie mhrrrroczne jest. Ef.)
Niestety, do zrozumienia pewnych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć
_________________ == Darksong Knight in service of the Lady Silverhair, Eilistraee== "Old loves they die hard... Old lies they die harder..."
Ja zawsze grałem, gram i będę grał postaciami dbającymi o swoją sakiewkę i swój tyłek. Czyli złymi. Ale to z punktu widzenia gracza a nie o to przecież chodzi.
Fabuły piszę znając już ekipę. Ale to jedynie szczegół techniczny, czy jest to dobra drużyna czy zła. Jeśli są dobrzy do zazwyczaj zdobywają mniej złota. Jeśli są źli zazwyczaj muszą kombinować jak zrobić omlet nie tłukąc zbyt wiele jaj, bo już raz im się zdarzyło przez dwie sesje zwiewać przez jakieś lasy za granicę.
Z punktu widzenia MG - jest mi to obojętne. A konflikty to ich sprawa. A nawet je lubię bo dobrze świadczy to o graczach, i przynajmniej poświęcają trochę czasu swoim postaciom. Lepsze to niż: "siema. Jestem dobry". "Łał, ja też. Więc zróbmy jakieś przygody".
Z przygodami nie mam specjalnych preferencji - moim zdaniem to kwestia zmotywowania graczy. Źli, dobrzy - tylko różnica w sposobie do zachęcenia ich do działania, a co do konfliktów to faktycznie ich sprawa, nawet można to czasem wykożystać. Jednak nie lubię jak mi się gracze zabijają nawzajem.
_________________ .
Zło i dobro istnieją na potrzeby człowieka. Gdy nie będzie człowieka, nie będzie też dobra i zła.
A nawet je lubię bo dobrze świadczy to o graczach, i przynajmniej poświęcają trochę czasu swoim postaciom.
Owszem dobrze świadczy i konflikty dodają czasem nieco zabawy w grze, ale nie wtedy gdy kończą się w stylu "zdziele cię mieczem, a ty mi topór w brzuch".
Posty: 886 Skąd: chciało by się wiedzieć GG: 1411666 Płeć: Mężczyzna Ostrzeżenia : 1
Klauzik napisał:
Ja zawsze grałem, gram i będę grał postaciami dbającymi o swoją sakiewkę i swój tyłek. Czyli złymi.
E tam, koloryzujesz. Wyłączając praworządnych to każda postać dba o swój tyłek. Nie widzę potrzeby by np. neutralny dobry niziołek narażał się by uratować wieśniaczkę. A jeśli już się ulituje i wrzuci miedziaka do kapelusza żebraka, to korona mu z głowy nie spadnie.
btw. fajny av
_________________ RF rządzi, RF radzi, RF nigdy was nie zdradzi !!!