Mam poważne pytanie dal was wszystkich. Dłubie sobie rekreacyjnie nad własnym systemem w którym atrybuty są powiązane z umiejętnościami nie tylko w trakcie rozrywki ale także jak chodzi o dźwiganie danego współczynnika. Brak jakiś pkt wolnych, exp za zabijanie potworów, lv postaci. Współczynniki rosną bo jię ich używa a nie bo się na nie wydało jakieś tam uzbierane punkty.
Np.
używając walki ostrzami (jedna z umiejętności ofensywnych) za udane ataki otrzymujesz pkt. doświadczenia do tej umiejętności i po uzbieraniu danej liczby jej poziom wzrasta. Umiejętność ta jest powiązana z atrybutem siła który również jest używany w trakcie tej czynności więc i on otrzymuje exp.
Coś takiego było już w morrowindzie. Ale jak to masz zamiar zrobić. Chodzi mi o to, że to całe zliczanie pkt do każdej umiejętności osobno i expa do każdego atrybutu może w najlepszym razie tylko spowolnić rozgrywkę, a w najgorszym jakiś BG może pomylić sobie pkt pomiędzy dwiema umiejętnościami i zamiast lepiej walczyć, będzie lepiej choćby perswadował.
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...
Ja to zawsze zostawiałem MG: on oceniał, czy miałeś okazję rozwinąć dane umiejętności lub atrybuty i w każdej chwili mógł "zabronić" podniesienie danych cech.
Ja osobiście w przygodach, jak jestem MG to sam stwierdzam czy podnieść komuś umiejętność poza awansem. Np jak ktoś buduje sobie łódź to chyba nauczy się podstaw tegoż fachu.
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...
Fakt faktem rozgrywka mogła by się spowolnić ale moim zdaniem tak długo jak sama walka na tym nie ucierpi to wszystko powinno być ok. To że gracz sam sobie do złej umiejętności exp dopisze to już ja ani jako teoretyczny MG ani jako twórca nie odpowiadam. To już będzie jego wina własna. Ale jeżeli MG powie "otrzymujesz X pkt. do walki ostrzami" to wtedy było by już naprawdę śmieszne gdyby gracz sobie to gdzie indziej doda to niestety, bardzo mi przykro... Gracz sam sobie wybiera umiejętności i niech się w własnym chaosie łapie...
Chce takowy system opracować żeby wyeliminować takie spowolnienia rozgrywki jak kłótnia z graczem czy może sobie daną umke podnieść czy nie. Pojawi się jedne spowolnienie w postaci liczenia każdej rzeczy osobno ale za to zniknie coś znaczne (przynajmniej moim zdaniem) gorszego. Wiem co mówię bo mam takiego kumpla, żywy detektor na kruczki w systemie i uosobieni upierdliwości...
U mnie nikt sie ze mną nie spiera, ponieważ z góry ustaliliśmy, że słowo MG jest decydujące i nawet podręcznik nie ma prawa go podwarzyć. A za wypowiadanie MG, że działa niezgodnie z podręcznikiem jest zwykle kara w stracie XP lub zmniejszenie atrybutu (ale to już ostateczność). Zasady twarde, ale unika się niepotrzebnych kłótni.
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...
u mnie jest ale ten problem że nie ma stałego MG. Zamiana następuje co sesje chyba że ktoś ma jakiś większy scenariusz. Tak więc ktoś mógł się nawet mścić.
W zasadzie to taki system nie jest zly, i watpie czy by jakos znaczaco spowalnial rozgrywke. Stawianie plusikow badz kreseczek za kazde udane trafienie chyba nie jest az tak klopotliwe. Napewno nie bardziej niz, liczenie ilosci wystrzelonych strzal.
_________________ I have come here to chew bubble gum and kick ass...And I'm all out of bubble gum...
Jak by się nad tym bardziej zastanowić to może i masz rację.
Ale trzeba wziąć pod uwagę, że cwany gracz znajdzie sobie manekina treningowego i doładuje władanie bronią do maksa. Tak, że później słabszych będzie wymiatał, a na silniejszych będzie miał za mało PW. Chyba, że będzie zyskiwał życie na równi z umiejętnością walki.
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...
Ale tutaj w takiej sytuacji, mysle ze wkraczalby MG. Przeciez nie mowimy chyba tutaj o grze z "martwym" komputerem tylko z zywym MG. Trzeba kierowac sie zdrowym rozsadkiem poprostu. Tutaj mozna (drogi autorze tego pomysly) ogranicznik, wszak nie wszystkiego mozna sie nauczyc ot tak poprzez ciagle powtarzanie sukcesow, na moj gust to takie dzialanie to jakies 25 % calosci, reszty trzebaby uczyc sie od jakichs nauczycieli albo kogos takiego.
I od razu tutaj wyeliminowane by bylo to o czym pisze Daegor czyli moznosc "wypakowania" postaci na zwyklej kukle treningowej
_________________ I have come here to chew bubble gum and kick ass...And I'm all out of bubble gum...
Sprawa treningu z manekinem był od początku przewidziana. Wiadomo ze walka z manekinem może dać dużo ale osobie co na jakąś umiejętność na poziomie 1-25 ale nie jakiemuś ekspertowi na poziomie 75. Nikt nie nauczy się dużo z sztywnym wrogiem. Więcej da walka z kimś żywym, choćby i z kompanem choć będzie to też nie ciągle działało (w końcu postać przyzwyczai się do stylu walki kompana i ilość exp otrzymywanych i tak spadnie).
[ Dodano: Sro Kwi 30, 2008 8:32 pm ]
A co do nauczycieli to też już mam pewien pomysł. Chodzi mi o atuty.
Ale nie mają działać jak np. w D&D. Będą to różne specjały i manewry które będzie się można nauczyć. Wymagania na nie będą następujące
->odpowiedni poziom wybranej/kilku umiejętności
->odpowiednia wartość atrybutów
->czas poświęcony na trening (np. gdy jakaś postać jest w czasie treningu dany gracz może prowadzić wtedy sesje)
->odpowiednie fundusze/zaliczenie misji dla danego mistrza lub wyznaczonej przez niego osoby/ przynależność do jakiejś gildii lub cechy/ udowodnienie swojej godności itd.
Testy na nie będą oczywiście trudniejsze od zwykłych ale i za to ilość exp będzie proporcjonalnie większa...
Manekin sam w sobie może Cię nauczyć co najwyżej trzymania miecza tak, żebyś nim sobie ze własną syrę nie zaje***. Szkolenie wymaga nauczyciela lub partnera.
Ten ostatni warunek atutów zajeżdża mi trochę klasowymi umiejętnościami.
nie tak to miało wyjść. Poza tym to tylko wstępne plany i nie wszystkie atuty muszą mieć z każdej kategorii wymagań. Poziom atrybutu umiejętności to podstawa, reszta to już szmery bajery i dodatki.
Najwięcej XP do umiejętności powinna dawać jednak prawdziwa walka. Żaden nauczyciel czy partner nie chce cię zabić, więc więcej nauczysz się walcząc na śmierć i życie.
Z tym manekinem chyba faktycznie przesadziłem, ale nic nie stoi na przeszkodzie by przywołać sobie potwora i znim walczyć. Za każdym razem walka będzie inna, bo nikt nie powie mi, że dwa żywiołaki powietrza walczą identycznie. Podobieństwo techniki jest, ale jak przy innych rasach każdy ma własny styl. Chyba, że u ciebie Marax przywołane potwory nie mogą być sprowokowane do ataku na przywołującego.
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...
Czy stwór może zostać sprowokowany, czy nie, może zależeć od poziomu umiejętności. Przywołał go partacz, więc nie jest w stanie przezwyciężyć instynktów potwora. Jeśli jest w stanie to i tak może mu rozkazać walkę nawet z samym sobą.
Proste jak jebanie
Za każdym razem walka będzie inna, bo nikt nie powie mi, że dwa żywiołaki powietrza walczą identycznie. Podobieństwo techniki jest, ale jak przy innych rasach każdy ma własny styl.
Nie o to chodziło mi. 2 różne żywiołaki będą mieć różne techniki bo to są DWA RÓŻNE stwory.Mnie natomiast chodziło o kompana z drużyny, postać współgracza. A go chyba nie przywołujesz co nie ??
Daegor napisał:
Chyba, że u ciebie Marax przywołane potwory nie mogą być sprowokowane do ataku na przywołującego.
Tu też pragnę sprostować. Z tego co wiem to jeżeli przyzwę jakiegoś potwora to też nim dowodzę i mogę mu rozkazać co chce. Ewentualne podejść do tego można w sposób iż potwór będzie stawiał opór przed głupimi a wręcz absurdalnymi rozkazami typu "skocz w przepaść". Można wtedy komendę "zaatakuj mnie" zaliczyć do tej grupy.
Można przywołać postać BG. Wystarczy, że wzywa się go odpowiednim zaklęciem na plan który nie jest rodzimym planem tego BG. Gracz będzie miał wtedy typ przybysz i będzie można go wygnać do właściwego mu planu. Ale to jest w D&D, a my mówimy o twoim systemie.
Co do tych przywołanych potworów to chodziło mi raczej, że to BG atakuję stwora bez ostrzeżenia. Potwór (ten przywołany) ma swoją inteligencję, więc chyba będzie się bronił. W końcu przywołany czy nie, nie będzie miał zamiaru umierać z ręki swego "mistrza".
_________________ Nieważne jak mała, nadzieja zawsze trwa...