Bractwo RPG - Forumowy zgred :)    Bractwo RPG
>> Spal kota on-line!
>> Galeria Avatarów
>> Szukaj
>> Użytkownicy
>> Statystyki
>> Grupy
>> Eustachy - Forumowy Zgred
>> Regulamin !

Witaj w Bractwie RPG - Forum poświęconym grom RPG

    

Rejestracja

 

Karczma "Pod Winnym Dzbanem"

Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Bractwo RPG Strona Główna -> Odgrywanie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 06, 2007 2:50 am # 1
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Karczma "Pod Winnym Dzbanem"




Około dwóch mil od wschodnich bram portowego miasta Granhal, położony w lekkiej porośniętej trawą nizinie znajdują się dwa, dość sporej wielkości zabudowania. Jeden wykonany z jasnego drewna, z wieloma oknami Wychodzącymi na wszystkie strony świata. Drugi ukryty za pierwszym, wykonany z ciemno brunatnej cegły, z jednymi, wielkimi, dwupłatowymi drewnianymi drzwiami, oraz małymi oknami tuż pod dachem.
Zabudowania te są najlepszą, jeśli nie jedyną karczmą na wyspie. Jest to miejsce częstych spotkań różnego rodzaju zawodników różnych ras, oraz ludzi z miasta i okolic. Gdyby ktoś szedł od strony miasta, miałby przed sobą ładną, wyłożoną kamieniami drogę. Po chwili zobaczył pierwsze zabudowanie. W oknach wesoło grałyby płomyki, a z komina wydobywałby się dym. Z każdym krokiem widziałby coraz więcej, Następnie ujrzałby mały zbiornik wodny, otoczony kamieniami, za którym znajdował się przyczepiony do dwóch drzew wesoło kołyszący się na wietrze hamak. Mógłby także w oknach zobaczyć postacie bawiące się lub pracujące wewnątrz. Być może usłyszałby nawet muzykę lub śpiewy, które często towarzyszą temu miejscu? W tym momencie zapewne zobaczyłby także dość duży, ogrodzony solidnym drewnianym płotem teren, zaraz za karczmą, gdyby szedł o dobrej porze, mógłby tam zobaczyć konie skubiące trawę, lub jadących na nich ludzi lub przedstawicieli innych ras. Tutaj ścieżka zaczęłaby się zwężać, do tego stopnia, że zmieszczą się, idąc obok siebie najwyżej dwie osoby. Na jasno zielonej trawie rosnącej po obu stronach drogi mógłby zauważyć krople rosy, pojedyncze kwiaty i różnego rodzaju owady. Gdy jasno brązowy budynek stałby się już dość bliski mógłby zauważyć, że nie jest on jednolitego koloru, każda deska ma inny odcień brązu, lecz żadna nie rzuca się w oczy, są dopasowane. Ciemniejsze deski znajdują się na zachodniej stronie, która jest wiecznie spowita cieniem, rzucającym przez drugi budynek, a jasne kolory witają nowoprzybyłych w karczmie. Mógłby już zauważyć szyld z lekko przechylonym winnym dzbanem. Oraz przeczytać pod rysunkiem napis "Pod Winnym Dzbanem". Zapewne poczułby także cały wachlarz zapachów dochodzących z kuchni, gdzie przyrządzane są niemal wszystkie możliwe potrawy, dla każdego coś dobrego. Gdyby nie wchodził do środka, tylko chciał obejrzeć budynek, obchodząc go dookoła, zobaczyłby drugi budynek, oraz dwie duże sterty słomy oraz siana, uwiązane w zgrabne bloczki. Łatwo było by się domyślić, że owy budynek z cegły, połączone z dość sporym wybiegiem to stajnie. Mógłby także zobaczyć około 18 letniego chłopca stajennego - Albrechta przy swoich codziennych obowiązkach. Chłopaka dość postawnie zbudowanego, w czarnych długich włosach, zazwyczaj w trochę pobrudzonym ubraniu i widłami lub łopatą w ręce, mimo wysokiego wzrostu i ostrych rysów, twarz ma miłą dla gości karczmy, oraz spokojne oczy. Zapewne posłałby do podróżnika uśmiech, po czym zabrał się do dalszej pracy. Za stajnią znajduje się lekko spadająca w dół dolina nazwana kamieniskiem, nazwę tę zawdzięcza bardzo licznymi głazami wystającym z ziemi nawet na 2-3 metry w górę. Wszystkie są obrośnięte trawą sięgającą człowiekowi do kolan, zazwyczaj mokrą od rosy. Prawdopodobnie chciałby teraz powrócić do karczmy, która znana jest z dużego zbioru jednych z najlepszych win, przybytek specjalizuje się w tego rodzaju trunków, a reszta napoi schodzi na dalszy plan, choć każdy znajdzie coś dla siebie, od gorzałki, do piwa. Stojąc przed drzwiami zobaczyłby srebrną, pięknie wykonaną, lekko chłodna klamkę. PO jej naciśnięciu i zrobieniu kroku do środka karczmy poczułby na twarzy ciepły powiew powietrza pełnego w radosne dźwięki, oraz zapachy. Zobaczyłby wiele dużych oraz małych stołów, przystosowanych do każdej rasy, tak samo jak i krzesła. Na przeciwko drzwi znalazłby małą estradę, gdzie przy odrobinie szczęścia, była by także orkiestra lub pojedynczy bard. Gdyby zawędrował wieczorem, mógłby tu usłyszeć bardowskie opowieści. W rogu zobaczyłby natomiast drewniane schody prowadzące do pokojów mieszkalnych. Gdyby zwiedzał pokoje, zobaczyłby futro na podłodze, łóżko dość duże nawet dla Minotaura, kominek, ładnie wykonany stolik wraz z trzema krzesłami, kufer z metalowym obiciem w nogach łóżka oraz dużą szafkę wmontowaną w ścianę. Ściany pokryte są świecznikami, w których płonie ogień. Całość jest wykonana elegancko i wygodnie, w jasnych kolorach. Lecz w głównej sami zobaczyłby jeszcze dużą ladę, z miejscami siedzącymi - barek, za którym stoją niezliczone butelki, kufle, kieliszki, talerze sztućce oraz inne tego rodzaju rzeczy. Za barkiem są małe drzwi na zaplecze, które składa się z kuchni oraz magazynu. Prawdopodobnie dostrzegłby także drzwi znajdujące się na przeciwległej ścianie, obok schodów, prowadzące do łaźni oraz sauny.





Za barkiem zobaczyłby także prawdopodobnie dziewczynę. Każdy wie, że nazywa się Victoria Voron, choć wszyscy wołają na nią Viki, oraz, że jest siostrą Albrechta. Mimo że ma 19lat, całkiem sprawnie prowadzi karczmę, jest inteligentna, miła i często zamyślona, dla każdego znajdzie kilka chwil na rozmowę, jest to osoba, której można się zwierzyć ze wszystkiego. Mówi się, że nie ma w Granhal faceta, który by się w niej nie kochał. Sama nie ma żadnego chłopaka, mimo, że wygląda zabójczo. Jest to dziewczyna o niezwykłym ogniście czerwonym kolorze włosów sięgający bioder, cudnie ciemnoburszytnowych oczach, namiętnych ustach i twarzy niewinnego dziecka. Figura smukła, o długich nogach, kształtnych biodrach, wąskiej tali i dość dużym acz bardzo zgrabnym biuście. O połowy kręgosłupa, w dół przez biodro na prawą nogę gładką skórę zdobi tatuaż przestawiający węża, jaki zdaje się wgryzać w podstawę prawego pośladka.
Włosy często nosi rozpuszczone, lub związuje je w luźny koński ogon, często wplata w nie dziwne srebrne łańcuszki, lub kuleczki z kości.
Wprowadziła ona zasadę, by umilić życie zawodnią, że każdy uczestnik turnieju korzysta z wszystkich wygód karczmy za darmo.


To wszystko lub więcej mógłby zobaczyć każdy, kto zawita do karczmy, lecz lepiej sprawdź to sam.



Cechy Specjalne:
- Karczma jest pod ochroną, każda burda kończy się interwencją organizatorów zawodów.
- Nad wszelkimi postaciami w karczmie, nienależącymi do graczy, władze sprawuje obecny w danej chwili sędzia.
- Wszyscy gracze mają swój pokój, i mogą do woli korzystać ze wszystkich wygód karczmy.





Ostatnio zmieniony przez ManJak dnia Pią Sty 19, 2007 4:39 pm, w całości zmieniany 2 razy
Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Pią Sty 19, 2007 4:32 pm # 2
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Wpadłą do karczmy zziajana, ale uśmiechnięta. Biedny Vice-lord Swaryn nie wytrzymał i próbował ją dogonić, cóż, teraz miała conajmniej dziesięć minut dla siebie. Podeszła do baru i z uśmiechem spytała:
-,, Co dziś szef kuchni poleca ?"- próbowała uspokoić oddech po sporym dystansie, kiedy stwierdziłą, że i tak nie uda jej się opanować sapania, rzuciła:
-,, Zaraz przybędzie tu mój przyjaciel, który na pewno będzie łaknął wina jak niczego innego na świecie"-Cały czas uśmiechałą się mając w myslach minę Mury kiedy tu dobrnie. Nie mogła po prostu pozbyć się dobrego humoru. Poza tym, miała dziś jeszcze raz spotkać wilkołaka, co tylko poprawiało jej humor. Miała nadzieje, także na to, że w końcu spotka jeszcze jakiegoś inngo reprezentanta, mogłaby się posprzeczać, albo porozmawiać o walce, w końcu, dla niej tu byli. Wtedy jej oddech się uspokoił, a uśmiech trochę zbladł... Przypomniała sobie, że wkrótce może być powołana, by kogoś zabić...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Pią Sty 19, 2007 5:09 pm # 3
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Viki

Dziewczyna uśmiechnęła się do kotki. Ciepło i przyjaźnie wolno przecierając kieliszek.
- Witam, chyba jeszcze się nie poznałyśmy. Victoria Voron. Proszę mów mi Viki. Jesteś reprezentantką prawda?
Przebiegła wzrokiem po sali, poza kilkoma osobami, które wpatrywały się w kotkę i Viki, nie było nikogo. Viki natomiast spokojnie odprowadziła kotkę do dość dużego, 4 osobowego stolika, ładnie rzeźbionego w drewnie, który obstawiony był równie pięknymi i wygodnymi krzesłami. Wyciągnęła mały notatnik oraz ołówek zza ucha, który wcześniej był niewidoczny spod rozpuszczonych włosów.
- Mamy szerokie menu, dzisiaj polecam zająca duszonego w piwie i miodzie. Zestaw win mamy dość szeroki. Od słodkich "Verodi", z południowych wysp Nardi, o krwiście czerwonym kolorze i pełnym smaku, poprzez półwytrawne "Vefare" o lekko bladym kolorze i nieco kwaskowym posmaku. Po wina o niemal mlekowym kolorze, lekko gorzkawe takie jak "Gevrede" czy "Trfi".
Mówiąc to podała obszerną kartę z winami, oraz miejscami ich pochodzenia. Jak i drugą kartę z wymienionymi daniami. Ona zaś spokojnie czekała uśmiechając się do kotki i delikatnie dotykając ołówkiem papieru.
- Proszę nie patrzeć na ceny, reprezentanci zawodów korzystają z usług karczmy na koszt firmy.
Obdarzyła ciepłym i uprzejmym uśmiechem kotkę.



Isher Aschenvell

Isher spokojnie szedł w stronę karczmy, miał 2h, to dość by spokojnie dojść do karczmy. Szedł zastanawiając się czy dobrze robi. Obraz karczmy stawał się coraz większy, a on nie zwalniał kroku. Mógł tu także spotkać Alvenrale i Shevrettiego, w końcu tu nocowali. Zastanawiał się, kiedy zacznie się pierwsza walka...


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 2:27 pm # 4
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Mercuria nie przepadałą za duszonym mięsem, definitywnie wolała pieczyste. i o nie też spytała:
-,, A znajdzie się kaczka, najlepiej poeczona, bez słodkich dodatków."- Uśmiechnęła się szeroko -,,Najlepiej na chrupko, przepadam wręcz za taką"- Potem usłyszała o winach i coś w niej się zmieniło. pojawił się błysk w oku, który wyglądał conajmniej niebezpiecznie. Mercuria przejrzała kartę i powiedziała:
-,, Dla mojego przyjaciela pół-słodkie czerwone ,,Giorgio". W miare młode. Zaś dla mnie... Brandy, najlepiej ,,Starego Kota" na kamykach, chyba że macie tequile ,,El Lobo", wtedy poproszę solniczke i cytrynę, za żadne skarby, broń Nemezis, przed dodaniem lodu..."-Przez chwilę pomyślała... po czym oznajmiła:
-,,Jeżeli jest Tequila, poproszę całą butelkę, strasznie sucho mi po treningu"- Delikatnie złożyła kartę i podała ją dla Viki. Jakaś blokada wewnątrz Mercurii pękła, jednak na jej twarzy gościł uśmiech, jakby myslała o czymś przyjemnym, rozluźniała się na krześle, czekając na odpowiedź. Kotka zamknęła na chwile oczy, i mruknęła do siebie:
-,, W sumie nigdy nie machnęłam pożegnalnej butelki, a trochę nigdy nie szkodzi"-spokojnie czekała na swoje zamówienie, kiedy Mura wpadł do budynku...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 2:39 pm # 5
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Viki

Viki zaczęła szybko i z wprawą skrobać po notatniku. Zapisując zamówienie.
- Rozumiem, kaczka z pewnością się znajdzie, zazwyczaj jest w pomarańczach, lecz nie zaszkodzi zrobić raz wyjątku. Do picia raz "Giorgio" oraz "El Lobo", bez lodu, solniczka oraz cytryna.
Po chwili skończyła skrobać uśmiechając się do kotki odbierając karty.
- Mogę polecić także przystawki, mam także szeroką gamę sałatek oraz owoce morza.
Spojrzała wyczekująco na kotkę.
- Rozumiem, że dla towarzysza także kaczka?


Isher Aschenvell

Powoli zmierzał w stronę karczmy, by już po chwili być przy drzwiach. Otworzył je jedną ręką zaglądając do środka, minęła mniej więcej godzina, lecz zawsze mógł poczekać i napić się czegoś w spokoju. Pochylił się by przejść przez drzwi rozglądając się po sali i starając się dostrzec kotkę.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 4:19 pm # 6
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Błyskawicznie zaprzeczyła gdy Viki pytała o kaczkę:
-,,Nie, nawet jeżeli mój towarzysz będzie głodny, podzielimy się porcją, nie chcę nagminnie korzystać z gościnności
Patrzyła ja Mura siada przed nią i ledwo, ledwo powstrzymała by nie wybuchnąć mu śmiechem w twarz, wykrzywiłą usta w uśmiechu i powiedziała:
-,, I na co ci to było vice-lordzie Swaryn? Przecież doskonale pamiętasz, jak jako dzieci ścigaliśmy się w ogrodzie, już wtedy nie miałeś szans...-Nie przestawała patrzeć dla Mury w oczy-,,Pamiętasz jeszcze tamte czasy?"- Mura był najprzystojnieszym kotołakiem, jakiego poznała, co nie przeszkadzało jej dalej traktować go jak starego przyjaciela. Tym bardziej że pamietała jaka była stawka wyścigu.

Mura jednak miał asa w rękawie, w końcu, spóźnił się nie bez powodu o dwie minuty dłużej, niż Mercuria zakładała. Kiedy zadała pytanie on przestał sapać i się uśmiechnął położył na stoliku kwiaty, róże, czerwone, cały bukiet. Teraz on czerpał satysfakcję z miny Mercurii:
-,,Tak samo jak pamiętam, że potem w ramach zakładu, musiałem przynieść ci różę, czerwoną. Zawsze byłaś inna, nienawidziłąśbiałych róż, zawsze wolałaś czerwone...-Był bezczelnie romantyczny, uroczy... No i najgorsze, uśmiechał się gdy Mercuria po prostu padła na krzesło zszokowana. Ich rodziny zawsze były ze sobą blisko i widywali się często, pamiętał nawet, że z nim planowała ucieczkę po oświadczynach hrabiego. Odciągnał strażników. Kochał się w niej od kiedy miała jedenaści lat, jednak ona to ignorowała. Teraz zdobył jej rękę... I wiedział, że to będzie trudny związek... Dokończył:
-,, Jeżeli dobrze pamiętam róże się wącha, nie je, więc wypadałoby zamknąć usta, nieprawdaż księżniczko- Uśmiechnął się szelmowsko kiedy przyjmowała bukiet, patrząc jak zamyka błyskawicznie szczękę i ciągle nie wie co odpowiedzieć... On zaś zbierał się w sobie, nie mógł by jej kłamać...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 4:38 pm # 7
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Viki

Viki tylko porozumiewawczo kiwnęła głową uśmiechając się pod nosem. Odeszłaby po chwili przynieść srebrnej tacy Odkorkowaną butelkę wina, kieliszek, jedną szklankę, butelkę Tequili solniczkę oraz pokrojoną w plasterki cytrynę. Wszytko położyła na stolę, nalewając z wprawą wina oraz Tequili do kieliszka i szklanki. Obdarzyła koty uśmiechem, po czym odeszła. Po około 20min przyniosła dwa duże talerze w połowie wypełnione pieczonymi ziemniakami, po kilku chwilach wniosła także kaczkę. Była pieczona w całości, nadziewana. Ułożyła ją na stole, obok leżał duży nóż oraz duże nożyczki do kości. Mrugnęła do Mercuri, po czym odeszła za ladę.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 8:00 pm # 8
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Mercuria nie mogła się otrząsnąć, pamiętał dalej... Nawet nie spodziewała się tego po nim, zresztą, po nikim. Ona sama pamietała go jako chłopaka, który miał wiecznie był za niski, odrzucany przez kolejne dziewczyny... ale była jego najlepszą przyjaciółką. Pamiętała jak nagle, kiedy skończył dwanaście lat, stał się nagle inny, z roku na rok było wokół niego coraz więcej panienek. A ona nie mogła się odzwyczaić od tego, że był jej przyjacielem... Pamiętała, że wiele razy wykręcał się przyzwyczajeniem od co ładniejszych dziewczyn, gdy na wszelkie bale wybierał się z nią... Nawet nie zorientowała się, że wiedział jaki jest jej ulubiony rodzaj kwiatów. Była zszokowana, jedyne co wyrwało się z jej ust to:
-,,Naprawdę zupełnie nie wiem co powiedzieć... Są piękne...- Była zupełnie zbita z tropu, co jej się nigdy nie zdarzało, jedyny odruch na jaki się zdobyła, to odłożenie kwiatów i psypanie nadgarstka solą, szybko polizała i zapiła, następnie nadgryzła cytrynę. Skrzywiła się, jednak dość szybko poczuła wpływ alkoholu spróbowała się pozbierać jednak...

Mura uderzył i robił to co należało, kontynuował atak. Zaczął kroić kaczkę i posuwał się do przodu. Z uśmiechem nałozył jej kaczkę i powiedział:
-,,Wystarczy podziękować, no, oczywiście, mogłabyś jeszcze..."-dalej miał zabójczy uśmiech na twarzy-,, Zgodzić się na to abym towarzyszył ci przy posiłku. Oczywiście w ramach obowiązku mojej narzeczonej, a na pewno, bym mógł powrócić do dawnych przyzwyczajeń."-nałożył sobie kaczki i upił wina, po czym uśmiechnął się i położył doń na jej dłoni. spojrzał jej prosto w oczy i otworzył dłoń pozwalając by jej zawartość wpadła bezpośrednio do jej dłoni. Powiedział tylko:
-,,Jubiler twierdził, że tylko najpiekniejsza pani w królestwie godna by go nosić. Sądze, że ten klejnot jest godny tego, abyś go nosiła, nie na odwrót..."- Wiedział, że szafir w jej dłoni był wart fortunę, gdyż ,,Łza Pustyni" była wyjątkowym 40 karatowym szafirem bez absolutnie żadnej skazy. Dał jej jeden z najdroższych klejnotów na świecie. Mówił cały czas gładkim, delikatnie basowym tonem kiedy odsuwał dłoń. Spokojnie kontynuował patrząc jej w oczy:
-,,Jesteś najpiękniejszą i najmilszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałem, nie wiem, czy spotka mnie w życiu większe szczęście niż małżeństwo z tobą..."- Zbierał się w sobie patrząc na jej minę gdy mogła zobaczyć podarunek...

Widziała ten klejnot raz i usłyszała wtedy, że nikt nie odważyłby się go podarować innej kotołaczce niż tej, którą zwą najpiekniejszą, nie wiedziałą co odpowiedzieć. Mimo tego, że nie była to ani kolacja, ani oficjalna sytuacja, trafiał w jej gusta raz za razem, zakładała wisiorek spokojnie i z pewną nabożnością, tylko by spytać:
-,,Czy pasuje do mnie?"- Wisiorek była dość długim, złotym łańcuszku, opadając w sposób jednoznaczy. Był idealnie dopasowany do jej oczu, po chwili chwyciła sztućce i zabrała się za kaczkę...

Mura zaś... nie miał dość siły by wyznać jej prawdę, tak bolesną. Pamiętał jak usłyszał, że Mecuria nie żyje, że umarła w wyniku ran, zadanych przez smoka... Tamtego wieczora spił się... Ze smutku po niej... Obudził się obok jednej ze swoich służacych, nagi tak jak i ona. Ojciec błyskawicznie wszystko ukrył i wyznaczył dla syna karę tak bolesną, jak tylko mógł. Przerwał starania do połącznia rodu Khanen i Swaryn, powiedział, że Mura poślubi dziewczynę, która zgodzi się z nim pozostać, nawet w świadomości czynu, którego dokonał... Młody kotołak, nie czuł się na siłach. Tylko uśmiechał się dalej i spytany, dalej uroczym głosem odpowiedział:
-,,Jak śmiesz pytać Mercurio, bardziej pasującego ci klejnotu nie ma chyba na świecie"- w środku vice-lorda się gotowało, powiedział o tym dla matki Mercurii i obawiał sie, że jej plany mogą ulec zmianie. szybko pochłonał swoją część kaczki i rozmowę prowadził z nią w sposób pogodny, radosny, wspominali dawne dzieje i czasy gdy byli najlepszymi przyjaciółmi...

Mercuria, jednak wiedziała, że coś jest nie tak, to był jej wieloletni przyjaciel i wiedziała, kiedy coś przed nią ukrywał lub denerwował się. Wtedy zawsze szybko jadł... Uśmiechnęła się i powiedziała:
-,,Ależ, co dręczy twe serce mój narzeczony? Powiedz mi wszak, sekretów nie winniśmy przed sobą chować"-była uśmiechnięta i ciepła, droga do niej była otwarta ale...

Mura nie wytrzymał, przeklinał to, że nigdy nie umiał kłamać, co owocowało tym, że był szczery, z przerażeniem obserwował zmiany na twarzy Mercurii, kiedy niczym na spowiedzi, opisywał jej tą historię... Nie dał rady jej już patrzecć w oczy, przez chwilę błagał o przebaczenie, tłumaczył się tym, jak bardzo ją kochał i żalem po niej... Zamilkł bo wiedział, że tylko ona może mu wybaczyć, lub go potępić na wieki...

Mercuria zaś poczuła się jak na lodzie, przez chwile wszystko było piękne, idelane, On był czarujący, uroczy i... Okazało się że kochał ją tak mocno, że nie mógł znieść wieści o jej stracie. Jednak jego obraz w oczach Mercurii zmienił się, wiedziała, że jego słowa są szczere, bo bał sie jej spojrzeć w oczy, jak zawsze kiedy się jej spowiadał... Ona czyniła podobnie. Jednak zranił ją, po jej policzkach połynęły łzy, bo nawet tygrys, nie był ideałem... Zebrała się w sobie, gdyż musiała. Przez łzy spokojnym głosem odpowiedziała:
-,, Odejdź... Daj mi czas, bym się z tą myślą oswoiła... Proszę cę, abyś nie naciskał..."- słowa były wypowiedziane lekko drżacym głosem, jednak pewnym tonem... Powoli nalewała sobie kolejną szklankę napoju, koncetrując wzrok na kaczce, której żywot dawno temu się zakończył... Nie chciała tego przekreślać, bo przez chwilę, okazał się ideałem... Jednak niszczył jej najskrystsze marzenia...

Mura wstawał, we wstydliwym milczeniu i wycofywał się powoli i spokojnie, wiedział, że zrobił dość by ona chciała go odrzucić i pamiętał, że nigdy nie należało na nią naciskać, wychodząc głęboko jej się ukłonił, mówiąc ciche:
-,,Wybacz"- i zniknął szybk za drzwiami cięzko oddychając... Miał tylko nadzieje, że vice-księżna go zrozumie i daruje mu grzech popełniony w rozpaczy...

Mercura zaś, sypała kolejna porcję soli na nadgarstek, jakby usiłowała uzupełnic braki wywołane łzami, które ciurkiem płynęły po jej policzkach. Kolejna szklanka została opróżniona wręcz błyskawicznie, a Mercuria, próbowała, tak jak dawniej, w alkoholu znaleźć ukojenie...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 8:18 pm # 9
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher stanął w drzwiach, rozglądając się dookoła, po kilku sekundach jego oczy przyzwyczaiły się do półmroku i zobaczył Mercurię siedzącą przy stole, były twa nakrycia. Trochę go to zdziwiło, szczególnie, że każde z nakryć było używane. Spokojnie przestąpił próg, nachylając się by nie walnąć głową we framugę. Podszedł do stolika przez chwilę obserwując w jakim stanie jest kotka. Usiadł bez słowa, przez chwilę popatrzył na róże, następnie na naszyjnik. Raz jeszcze spojrzał troskliwie na kotkę, wyciągnął wielką łapę i przetarł ociekającą łzę płynącą po jej policzku. Odsunął od niej nieco butelkę. łagodnym głosem zapytał.
-Mer?


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 8:36 pm # 10
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Podniosła załzawione oczy, smutno się usmicnęła i odpowiedziała:
-,, Hej wilku... Jak widać poznałeś mamę... Jak wrażenia?- ,,obaliła" kojeną szklankę jak należało, po jej oczach widać było, że alkohol powli zaczyna działąć, jednak łzy dalej płynęły, bez przerwy... Czuła się zraniona, spoliczkowana, zaczeła nalewać sobie kolejną szklankę nie dbając o to, że jej dłoń powoli zaczynała się trząść. Była zszokowana, szczególnie, że wyznanie padło w szczególnym momencie, kiedy wszystko wydawało się być idealnym... Spojrzała smutno w oczy wilka i spróbowała się uśmiechnąć... Nie wychodziło jej to w żadnym stopniu...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 8:46 pm # 11
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher oparł łokcie o stół, patrząc kotce w oczy, jak to miał w zwyczaju od pierwszego tańca. Spojrzał da dłoń, która powoli zaczynała się trząść, złapał ją prawą ręka starając się ją uspokoić. Z jednej z kieszeni wyciągnął krwiście czerwoną, jedwabną chusteczkę, która mogłaby robić za mały obrus na ławie, otarł łzy kotce, po czym podał jej chusteczkę do dłoni.
- Poznałem, lecz to nieistotne w tym momencie.
Odsunął od kotki także pustą szklankę. Wciąż trzymał ręka, która poczynała drżeć coraz mocniej.
- Mer? Co się dzieje?


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 8:56 pm # 12
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Była wstawiona, załamana, ale miała dość humoru by być ironiczną, przecierała kolejne łzy, kiedy zbierała się, aby opowiedzieć mu co zaszło, unikała jego wzroku, patrząc na butelkę tequili z pewnym utęsknieniem. Kiedy w końcu sie odezwała, szybko streściła rozmowę:
-,, Powiem ci w wielkim skrócie co tu zaszło. Najpierw ściagałam się z nim do tej karczmy, potem podarował mi piękne kwiaty, ten klejnot i teraz streścimy rozmowę do trzech podpunktów. Pierwszy: Jesteś piekna, drugi: pamiętasz jak było kiedyś, trzeci: przykro mi, ale dymałem już inną... Cóż, humoru mi nie poprawił... Na szczęści mam tequilę..."-Paatzryła w stół wyciągając rękę i kolejny raz precierając oczy, była brutalnie szczera i postanowiła w tym stanie pozostać, jej lewa ręka powędrowała w stronę butelki by ją schwycić, co też się udało, zas następnie, butelka powędrowała do jej ust, pociągnęła z niej solidnego łyka...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 9:19 pm # 13
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher pozwolił wsiąść dwa łyki kotce, po czym spokojnie odebrał jej butelkę i sam jednym łykiem wypił resztę, by butelka pozostała pusta. Odstawił ją nadal nie puszczając kotki. Popatrzył jej w oczy.
- To na pewno nie rozwiąże żadnego problemu.
Popatrzył na nią troskliwie. Chwycił mocniej jej dłoń. Łzy, których nie zdążyła zetrzeć tonęły w białym futrze wilka, już nie pierwszy raz. Dlaczego musiała zawsze płakać przy nim?
- Miał racje, jesteś piękna.
Wytarł jej policzek. Nie bardzo wiedząc co robić dalej.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 9:33 pm # 14
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Odsunęła się delikatnie patrząc na pustą butelkę, nie poprawiło jej to humoru. Spojrzała w stronę baru i miała juz krzyknąć, kiedy dotarło do niej, że i tak jest już wstawiona, a tylko pogorszyłaby sytuacje i tak piła na smutno, jednak z pewnymzalem i tęsknotą patrzyła na butelkę... Spojrzała w oczy wilka... Powiedziała delikatnie łamiącym się głosem:
-,,Jako że nie ma możliwości o rozmowie na temat punktu drugiego... Pewnie od razu przejdziesz do trzecirgo ?..."-wlepiła wzrok w stolik, łzy przestały płynąć... Został ból i rozbite marzenia, kolejny raz... Wiedziała, że będzie musiała go zapytać o decyzję i matki i była pewna że ją zna, jednak, w ramach czystej formalności, i by odciągnąć rozmowę od niej:
-,,Poznałęś moja matkę od dobrej, czy złej strony... a może nazwijmy rzecz po imieniu. Była złośliwa, czy zachowała się jak porządna szlachcianka...?"-znowu wlepiła wzrok w butelkę... Pamiętała jak na froncie obiecała Kruenowi, że nie będzie pić, oboje sobie to obiecali, tyle że on nie obrywał po łbie raz po raz... Spojrzała w o czy wilka czekając na odpowiedź...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 9:43 pm # 15
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher spojrzał na stół myśląc, co odpowiedzieć, by po chwili znów spojrzeć na kotkę.
- Była... chłodna. Lecz poważna, podeszła do sprawy poważnie. Prosiłem ją o jej zgodę, błogosławieństwo, by móc prosić ciebie...
Lekko się zamyślił nie sądził, że tak ciężko mu to będzie przechodzić przez gardło.
- Twoja matka to mądra kobieta, nie dostałem odpowiedzi. Powiedziała, że są szanse, lecz musi to przemyśleć, ma dwie propozycje.
Spojrzał na kotkę czekając powoli na reakcję. Wiedząc, że nie do końca wszystko zdradził, lecz w "ogóle" tak to wyglądało.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 9:57 pm # 16
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Pokiwała głową prawie chichocząc... spojrzała w oczy wilka po czym odpowiedziała:
-,,Zostało czekać na list, znając życie, Kruen za jakiś czas wbiegnie tu z listem od mojej matki, który powie ci, już bez ogródek, co moja matka sądzi o tym małżeństwie..."-spojrzała w stół i kolejne łzy spłynęły po jej policzkach, uderzyły o stół... Gdzieś wewnątrz czuła że nic z tego nie będzie i było jej z tego powodu przykro. Wilk był naprawdę ciepły i... nie wiedziała, czy teraz nie powinni dokończyć tego co zaczęło się w jej domu... Był jej bliski i był gotów ją poślubić... Tak jak Mura. Tyle że vice-lord miał ją kochać od lat, a wilkołak od dni... Wilkołak jednak, ciągle byłby tak samo pierwszy, jak ona dla niego... Popatrzyła ponownie w butelkę, myslac nad zamówieniem kolejnej...

Kruen zaś, ustalił w końcu, gdzie może być wilkołak i dość szybkim krokiem, zmierzał do gospody...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 10:19 pm # 17
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher zawołał Viki i poprosił by pozostawiła czysty stół. Nie pozwalając kotce zamówić kolejnej butelki. Cierpliwie ocierał każdą łzę która pojawiała się na jej policzku. łagodnie i troskliwie.
- To będzie decyzja twojej Matki, lecz co ty czujesz?
Popatrzył kotce w oczy niemal z takim samym smutkiem jaki promieniował z jej oczu. Jego dłoń zatrzymała się na jej policzku a dróga cały czas nie puszczała jej dłoni. Spokojnie czekał na odpowiedz, nie przejmując się Viki która sprzątała stół.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 10:46 pm # 18
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Mercuria miała ochotę go przytulić, jednak zamiast tego po prostu przestała płakać. Popatrzyła ze smutkiem i powiedziała:
-,,Jeżeli byłbyś dla mnie taki przez całe życie, przyjełabym cię bez zastonowienia... Jednak, nie mogę być pewna niczego, nawet mężczyzny, który utrzymuje że kocha mnie od lat..."- Połazyła dłoń na jego dłoni, czuła w środku ból na samo wspomnienie tego wydarzenia i dotarło do niej, że najbardziej bolało to, że nie mogła już mu ufać.. Pokazał jej, że zaufanie i marzenia troche kolidują z rzeczywistością. Spojrzała za wilka i zdążyła tylko powiedzieć:
-Kruen już jest- by zniknąć pod stołem... Wpadła na szalony pomysł...

Kruen dość szybko zauważył wilka, podszedł do Ischera sztywnym krokiem, po czym wręczył mu z delikatnym ukłonem list... I wyszedł vbez absolutnie żadnego słowa...

Tak samo kotka wygramoliła się z pod stołu wołając do Viki o wytrzeźwiacz i to mocny...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 11:02 pm # 19
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvel

Ischer nie puszczał kotki, zahaczył kłem o kant listu rozrywając go i wyciągając kartkę ze środka, podczas gdy Viki przyniosła dwa kubki nieco białego płynu, który okropnie pachniał. Isher popatrzył na Mercurię, wszystko zależało od listu, który trzymał. Wstał i pocałował Mer, póki jeszcze nie znał zawartości listu, długo soczyście. Smakował wiedząc, że być może więcej nie będzie mógł.
Otworzył złożoną kotkę, i mocniej ścisną jej rękę. po czym zaczął czytać.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Sob Sty 20, 2007 11:12 pm # 20
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen:

Jeżeli kiedykolwiek, kartka miała tak wielki wpływ na decyzje, rodziła smutek...

Mercuria Rozkoszowała sie przez chwilę pocałunkiem by potem błyskawicznie łyknać zawartość kubka, patrzyła na wilka, jakby miał za chwilę odejść... i bała się, nie przynałaby się do tego, ale bała się jak małe dziecko, że i wilkołak, po zderzeniu z rzczywistością, okaże się marzeniem płonnym i ulotnym, jej serce dudniło, a głowa bolała gdy alkohol ustępował... Wuliła się w niego, nie chcąc pozwolić mu na ucieczkę...

Kartka zaś wyraźnie głosiła:
,, Ze względu na usmiech mojej córki, gdy cię widzi i moją wiedzę o jej marzeniach, udzielam ci Isherandelu Aschenavalle, błogosławieństwa i poparcia w staraniach o dłoń mojej córki. Jednak, zgodnie z twą wolą, ona zadecyduje, czego pragnie.

Księżna Terra Khanen
"

Mercuria zamknęła oczy przyciskając się do niego, nie chciała by dzisiaj i to marzenie się rozwiało...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever



Ostatnio zmieniony przez Beowulf dnia Nie Sty 21, 2007 9:40 am, w całości zmieniany 1 raz
Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Nie Sty 21, 2007 12:03 am # 21
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher obawiał się najgorszego, lecz Mercuria, która wtuliła się w jego bok dała mu dość siły i pewności siebie by przeczytać tą dość krótką wiadomość. Wziął głęboki wdech i zaczął śledzić tekst. Jego mina nie wyrażała niczego, cały zesztywniał, nawet nie drgnął. Jego wzrok przebiegł po tekście jeszcze raz, i ponownie. Popatrzył z góry na Mercurię, po czym przeczytał raz jeszcze.

Otworzył usta by coś powiedzieć, lecz tylko uleciała z nich powietrze ze świstem. Kilka sekund był na bezdechu, znów spojrzał na Mercurię. Zabrał ze stołu kubek z napojem nieprzypominającym za bardzo nic i nie zastanawiając się wypił w jednym łyku całość dużego kubka. Wziął raz jeszcze głęboki oddech. Czytając raz jeszcze list. Otworzył usta by raz jeszcze, lecz nic nie powiedział, spojrzał na Mercurię, cicho ledwie słyszalnie nawet dla kotki wyrwało się z jego ust jedno słowo.
-Mer...
Rzucił list, który swobodnie opadł na stół, wprost przed oczami kotki.
Isher patrzył na kotkę, po czym z krzesła padł na kolana, chwytając oburącz kotkę wokół kolan i przytulając bokiem swój wielki łeb do jej ud całym prawym profilem twarzy z zamkniętymi oczami. Tym razem nieco głośniej, lecz także jedno słowo uleciało z jego ust.
-Mer...
Trochę mocniej ręce oplotły jej kolana a twarz mocniej przycisnęła się do jej nóg.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Nie Sty 21, 2007 10:07 am # 22
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Kotka nie wiedziała co powiedzieć, wilk się rozkleił... Była pewna, że źle zniósł wiadomość, która przekreślałą wszystko. Przełknęła ślinę gdy w gardle robiło sie jej sucho. Jej wzrok był skupione na wilku. Musiała być silna, dlatego odezwała się wyraźnie:
-,, Wstań Isherze, jestes przyszłym królem i takie zachowanie publicznie ci nie przystoi. Ciosy winniśmy przyjmować z należytym spokojem...- Była spokojna bo wręcz czuła czekające na nią butelki za barem. Jedna jej ręka porapałą wilka za uchem, jakby na pocieszenie, gdy jej twarz stężała, wiedziała, że matka w tych listach była szczera, jednak, miała nadzieje, że wilk przyjmie to z większą godnością. jej twarz stężała i byłą spokojna, mimo, że oczy zaszkliły się, Mercuria zachowała powagę. Wzięła parę głębokich oddechów gdy odpychała wilka, bo, co by nie rzec, byli tutaj nieoficjalnie, jednak na oczach wszystkich, musiało to wyglądać dość ciekawie. Spokojnym tonem odrzekła:
-,, Podnieś się książe, ciągle prezentujesz tu swój ród i rasę..."-Jej dłoń jednak nie przestawała go drapać za uchem, nie chciała spojrzeć na list chiała, aby i on zrozumiał, że ma pewne obowiązki...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Nie Sty 21, 2007 2:18 pm # 23
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher nawet nie drgnął i niewiele go obchodzili ludzie w karczmie. Otworzył oczy by spojrzeć na Mercurię, jedną ręką puścił jej kolana odwiązał sakiewkę wyciągając mały pakunek. Powoli go rozwiązał. Wewnątrz był pierścień wykonany ze złota na całej objętości poprzecinany srebrnymi żyłkami. Na pierścieniu w krwiście czerwonym sercu osadzony był dość sporej wielkości brylant, był on dokładnie oszlifowany i uformowany tak, że przypominał białą łapę. Wilk chwycił dłoń Mercuri, drugą ręką oddając jej pierścień.
- Ten pierścień jest w moim rodzie od ponad sześciu pokoleń, zawsze spełniał tą samą rolę.
Popatrzył kotce w oczy z najpoważniejszą miną, jaką kiedykolwiek widziała.
- Przychodzę bez kwiatów i pięknej muzyki. Lecz czy z błogosławieństwem twej matki, odrzucisz różnice nas dzielące, i zgodzisz się być Królową moją, i mego ludu, oraz mą żoną, oraz nosić ten pierścień razem z nazwiskiem Aschenvell?
Formuła może nie była perfekcyjna, miejsce i czas także niezbyt udane. Lecz to się nie liczyło, a wilk mówił na tyle głośno, by mogła usłyszeć go cała karczma.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Beowulf
Pan życia



Posty: 934
PostWysłany: Nie Sty 21, 2007 5:12 pm # 24
Odpowiedz z cytatem
Mercuria Khanen

Była zbita z tropu i zakłopotana, conajmniej zakłopotana. Wilk na początku się rozkleił, a teraz nagle, jej się oświadczył. Nie wiedziałą czy bardziej boli ją głowa od szoku, czy od kaca. Jej szczęka opadła, oczy rozserzyły się kiedy usłyszała słowa wilka. Przez chwilę nie mogła po prostu wyjść z podziwu, jednak wiedziała, że musi odmówić. Wróciła do swego ciała tylko po to by zapłonąć rumieńcem tak wyraźnym, że niektórzy przysięgliby, że futro na jej policzkach zmieniło barwę. oczy zabłysnęły. Wzięła dwa głebokie oddechy i rzuciła okiem na kartkę, wątpliwości nie było, absolutnie żadnych. Spojrzała potem w oczy wilka kiedy miała odpowiedzieć, widziałą nadzieje i pamiętała to wręcz obezwładniającą szczerość. Działało to na nią jak wielogodzinny trening, pozbawiało ją do cna sił. Ponownie wzięła oddech i wpadła na rozwiązanie idealne. Na jej twarzy zagościł piękny, pokazowy wręcz uśmiech, mimo starań jej twarz dalej płonęła rumieńcem. Jej dłoń delikatnie przejechała po policzku wilka. Ona zaś ze złśliwym uśmiechem mrugnęła do obecnych by zaraz począć szptać na ucho dla wilka:
-,,Wiesz, że nie mogę przyjąć żadnego z tych tytułów w tej chwili, jednak sądze, że możezmy tą sprawę omówić w ciszy i spokoju, na góze..."- zamruczała na końcu wypowiedzi by potem błyskawicznie przejść do ust wilka, znowu w nich smakowała, podrywając go do góry, znowu w pocałunku była bezbrzezna namiętność, jednak nie przyjęła pierścienia, chciała pomówić o tym na górze...


_________________
I trust God, everyone else are suspected

Taureni 4ever

Wyślij prywatną wiadomość
ManJak
Pan życia



Posty: 1327
Skąd: Poznań
GG: 2240982
Płeć: Mężczyzna
Ostrzeżenia : 1
PostWysłany: Nie Sty 21, 2007 5:38 pm # 25
Ulubiony system: WFRP ed I
Odpowiedz z cytatem
Isher Aschenvell

Isher zadowolony był z reakcji kotki, mimo iż nie zmienił wyrazu twarzy. Z zadowoleniem stwierdził, że rumieniec na jej twarzy dodaje jej jeszcze więcej uroku. Cierpliwie czekał na odpowiedź obserwując zakłopotanie kotki. W końcu poczuł jej dotyk, usłyszał słowa i poczuł pocałunek, dając się podnieść kotce. Rozumiał, że kotka chcę porozmawiać, i już był prawie pewny, że nie będzie mu się to podobać. Zacisną dłoń z pierścieniem w pięść opuszczając ją. Gdy pocałunek się skończył, skiną tylko głową. Podszedł do Viki prosząc Ją o klucz do pokoju, w którym można by spokojnie porozmawiać, nie zważając na zdziwienie i śledzącą go każdą parę oczu, które były w karczmie. Spokojnie poszedł wraz z kotką na górę, dając jej klucz do pokoju numer 3.


_________________
"Remember remember the fifth of November
Gunpowder, treason and plot.
I see no reason why gunpowder, treason
Should ever be forgot..." .


"Byli pośród tłumu, niewidoczni i samotni. Sami przeciw sobie, i razem przeciw wszystkim."
FA - Bal otwierający turniej

Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Bractwo RPG Strona Główna -> Odgrywanie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny   Widok do druku
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  





Airline Tycoon Hangar, Muzyczny Infoserwis, Zakłady, Bukmacher, kurtyny ppoż, Kabarety, nic, Lost download, kursy językowe efs kraków, tłumaczenia niemiecki, Projekty domów na wąską działkę




Powered by phpBB 2.66.6 - phpBB Group & nilhir
Styl oparty na MainBlocks by Palo