Kontynent jest ogarnięty od pięciu lat wojną, od kiedy kruche przymierze pękło na kawałki, zapomniano o braterskiej walce ramię w ramię by pokonać demony i wygnać je ze świata materialnego.
Teraz, liczy się by być tym najsilniejszym, jednak trwa na razie jeden wielki krwawy impas. wtedy pojawili się oni, wielkie czerwone płaszcze pokryte runami, mieli głos równie głośny co minotaur i równie dostojny co elfy, wezwali każde państwo, by wysłali swoich najlepszych wojowników na wyspę mgieł na turniej o tytuł najlepszego... Zostali zignorowani.
Pięć lat później powrócili, jednak ktoś jeszcze z nimi wrócił... Kubeł zimnej wody polał się na głowy władców kiedy północne góry stały się ponownie siedzibą demonów... Wtedy padła od istoto propozycja: ,,Ocalimy was od nich, jeśli weźmiecie udział w turnieju.. Rasa zwycięzcy otrzyma broń, która przyniesie zwycięstwo. Wybraniec miał prawo wziąć z sobą na wyspę cztery osoby. Wyspa mgieł słynęła z tego, że nikt z niej nie wracał, jednak, nie było wyboru, posłano najlepszych, niezależnie od ich przeszłości. To była jedyna nadzieja, żeby powstrzymać zagładę kontynentu, bowiem wykrwawione armie nawet w wielkim sojuszu nie miały szans ponownie odeprzeć fali ciemności, oszustwo więc, było usprawiedliwione stawką.
Każda ze stron oprócz wygranej w turnieju miała jeszcze jeden cel, upewnić się, że nawet w wypadku porażki, będzie miała sojuszników.
_________________ I trust God, everyone else are suspected