moją ulubioną (choć nie najpotężniejszą) postacia w młotka był Ziggy, krasnolud. Przez całe życie wychowany był na dziedzica swego rodu. Miał być tym kto okryje go sławą wiekszą niż jego dziadowie. Jego ojciec był skrybą i kronikarzem i nie mógł doświadczyć bojowej chwały. Całe swe pragnienia przelał na syna i wszystkie środki inwestował w to by Ziggy opanował wojenne rzemiosło. Ziggy miał talent i uczył się najszybciej pośród swoich rówieśników. Niestety był leniwym dzieciakiem i ciagłe ćwiczenia szybko go nudziły i męczyły. Jego ojciec nie mógł mu wybaczyć i czesto łoił skórę lecz Ziggy okazywał się dość odporny na takie formy okazywania ojcowskich uczuć. Wtedy to wymyślono iż za karę bedzie musiał pomagać w pracowni ojca. Jako iż od najmłodszych lat ojciec wpoił mu znajomość run i staroświatowego zajmował się robieniem kopii dokumentów szykowanych przez skrybów. Na początku była to straszna mordęga ale po pewnym czasie Ziggy odkrył iż nie może się doczekać następnej kary i czasu spędonych z nosem w księgach. Jako iż był najlepszy na treningach nie mogł za bardzo udawać iż nie robi postępów więc zaczął opuszczać zajęcia byle tylko ojciec zamykał go częściej w bibliotece lub nad pismami.
Jednak takie oszustwo nie mogło ujść uwagi spostrzegawczego nauczyciela który poinformował o tym ojca. Ten wypędził Ziggy`ego z domu przeklinając jak bardzo się na nim zawiódł. Młody krasnolud nie wiedział cóż począć. Umiał walczyć lecz jego dusza wyrywała się by studiować wiedzę tego świata. Nie znajdując innego rozwiązania przyłączył się do krasnoludzkiej ekspedycji ratunkowej która miała się udać na daleką północ by wspomóc swych rodaków w walce z chaosem. Niestety nie dane mu było dotrzeć z oddziałem na miejsce. Zaatakowani przez bandę ogrów zostali całkowicie rozbici i pokonani w połowie drogi. Byli to wszyscy młodzi wojownicy bez żadnych doświadczeń bojowych. Tylko nielicznym udało się przeżyć. Uratował go przed smiercią od odniesionych ran pewnien niziołek który zapuscił sie wysoko w góry w poszukiwaniu pewnych tajemniczych ziół. Ziggy postanowił iż nie wróci w swe rodzinne strony. Musi odnaleźć siebie samego a moze uda mu się spełnić siebie i zarazem zadowolić ojca ginąc jakąś chwalebna śmiercią.
Teraz po latach spędzonych na trakcie, w nędznych karczmach, na poszukiwaniu wiedzy i poznawszy co to jest strata towarzyszy i śmierć widziana z bliska nie jest juz taki pewnien czy chwała go dalej interesuje....
grałem tą postacią coś koło 2 latek i chyba najlepiej sie z nią czułem w tym systemie. obecnie nie da sie sklasyfikować klasy postaci... ogolnie jest najemnikiem bo z czegoś trzeba żyć ale dusza filozofa i kronikarza w nim pozostała a wiedza o ziołach i szwach zdobyta w przygodach, z ksiag oraz od jego najlepszego przyjaciela niziołka Krymbicka pozwala pełnic również funkcję konowała...
Torr - człowiek, norsmeński barbarzyńca, o walecznym sercu i małym rozumie (nie potrzebował go - miał głupotę heroiczną ). Wielki na ponad 2 metry z pięściami jak bochny chleba. Zagorzały wyznawca Olrika (w Norsce tak nazywają boga zimy - Ulryka). Torr był bardzo charakterystyczny - nie umiał dobrze mówić w reikspielu, tak więc nie odmieniał czasowników ("Ja mieć sucha gardziel. Ja chcieć pić!"). Do tego ze względu na swój wzrost ilekroć wchodził do karczmy uderzał głową w futrynę (Auć! Kto to tu postawić?!") Najważniejsze dla norsmena, a w szczególności dla wyznawcy Olrika jesy zginąć w chwale na polu bitwy. Dlatego też Torr mentalnością przypomina Zabójcę Trolli.
Zawsze odzywa się wtedy kiedy nie potrzeba, a jego beztroskie i bezczelne gadanie, często pakuje go w tarapaty. Najchętniej gada ze szlachtą, bo go śmieszy ("Te pajace mieć jakieś dziwne hełmy. Barbarzyńca nie nosić hełm. Woleć bez" - gwoli wyjaśnienia, chodziło o te kapelusze z pióropuszem charakterystyczne dla arystokracji). Torr ma poczucie humoru, dobre serce i w ogóle nadaje się do zakonu Shalyi... chyba, że wpadnie w furię (uwielbia wpadać w furię) i zaczyna zabijać na lewo i prawo. To się dopiero nazywa norsmeński duch walki! Do tego zawsze chętny do gry w "jeden do dziesięciu" (kto pierwszy wleje w siebie 10 kufli piwa), czyli 100% barbarzyńcy. Gdzie podróżował? Był w wielu miejscach, ale bardzo spodobał mu się Kislev. Tam baby mają charakter, no i nie wyglądają jak wychudzone szkapy (Torr z zacieszoną michą mówi "Hehe, Torr stoczyć dobra walka". Translacja - Torrowi podobał się seks). No cóż, w skrócie to tyle. W nowej edycji Warhammera, też gram Torrem, ale tym razem nauczyłem go mówić i dobiłem inteligencję do 30. Robimy postępy...
Gość
apropos norsmanów - grałem jedyn via forum. Całkiem fajni, zwłaszcza że byłem niedźwiedziołakiem z widocznymi oznakami.. I weź tu każdemu tłumacz "że my tak w norsce wyglądamy"
mój nafjaniejszy bg -> Don Szmaciaz - zabójca trolli -> gigantów rzuty na cechy miałem takie (tzn. mieliśmy - grałem tąpostacią na zmianę z kolegą ) że dżabbersmok leciał na 2 rundy (w każdej rundzie po 3/4 ataki ) ... jednak ze smokiem nie daliśmy sobie rady zeszło trochę PP a tak to kolesiowi nie podskakiwali w karczmie ;P i był trochę.... wybuchowy:D
Posty: 1624 Skąd: Inny Świat GG: 8054079 Płeć: Kobieta Obecnie zbanowany
Imie: Moria Raven
Rasa: Półelf
Profesja: Obrońca świątyni
wiek:17 lat
wzrost: 168cm
Historia:
Kiedyś moji rodzice mieszkali razem spokojnie , żyli jak nprmalni osobnicy moja matka (człowiek) i mój ojciec (elf) mieli już jedno dziecko a mianowicie mojego aktualnego brata Chrisa. Kiedy ojciec musiał wypłynąć do swojego miejsca urodzenia czyli Królestwa Elfów. Po kilku miesiącach moja matka popłyneła w nocy do Królestwa Elfów a jak wiadomo to tam nie przyjmowano z radością ludzi i innych ras. Wkradła się tam okryta płaszczem i tam urodziła mnie. Po tym jak dowiedziano sie co się stało moją matke zabito po przez powieszenie a mojego ojca skazano na cierpienie gdyż inne elfy z rady zawineły mnie w prześcieradło i wsadzono do koszyka. W tym stanie wypuścili mnie na morze. Płynełam nie wiem ile , ale dopłynełam do miasta w którym znalazł mnie na brzegu kapłam ze świątyni Morra. I tak zostałam tam wychowana jako wojowniczka i obrończyni świątynii...
Sorry , że tak papierkowo ale jakoś tak mi łatwiej.
Urko Beerglass, rudowłosy zabójca trolli . Historia była stworzona w biegu, podczas gdy reszta robiła postacie. Pierwsza i póki co ostatnia kampania w Warmłotka, jakieś dwa lata temu... To były czasy...
Urko Beerglass młodość spędził w Krasnoludzkiej Twierdzy, Której Nazwy Nie Pomnę. Pewnego dnia przyszyły orki i trolle, które zdobyły twierdze. Urko widział, co z jego rodziną zrobiły zielonki ("Moją mamę zgwałcił troll, dlatego ich nienawidzę" ), a tak się wystraszył, że aż uciekł. Okryty hańbą, pamiętając krzywdy doznane od trolli postanowił się mścić...
Nie wiadomo jak trafił do Nuln i tak zaczęła się jego przygoda . Dość powiedzieć, że pod koniec swego życia, kiedy wraz z podobną do siebie grupką obdartusów próbował odzyskać z rąk orczego, martwego wodza Kamień Ognia, był już jednookim (-20 US = 0 US ) krasnoludem ze złamanym i źle zrośniętym barkiem oraz zwichniętą miednicą. Typowe .
Oczywiście, nie muszę mówić, że podczas walki z tym orczym wodzem cała drużyna zginęła? Cóż, taki był już MG - bezkompromisowy wyznawca zasady, że to co na kostce to w grze. Zajebiaszczo mi się z nim grało w tego Warhammera .
Posty: 1624 Skąd: Inny Świat GG: 8054079 Płeć: Kobieta Obecnie zbanowany
A wiecie co? Mam nową postać
Tak tak wiem zaraz ktoś powie, że nie pasuje to do Warmłotka =P . No trudno zaryzykuje.
Tylko bez żadnych komentarzy typu "Ale kicz", "cóż za chu[beep]two", "Rany co za dno!" ... no i takie tam
Imie: Moria Raven
Rasa: Wampir Biały
Wiek: 666
Wzrost: 166,6
Prosefja: Łowca
Wygląd: Długie czarne włosy do przedramienia, oczy zielone...mocno zielone, tatuaż na plecach w postaci anioła.
Historia: Moja pamięć sięga aż do czasu młodości, mimo mego wieku. Jestem długowieczną wampirzycą walczącą o dobro...międzyinnymi o dobro, czasem zdarzają mi się występki, ale mniejsza z tym. Zaczne od okresu kiedy byłam jeszcze dzieckiem...zwykłym elfim dzieckiem...
Jako mała dziewczynka lubiłam bałaganić w naszym domu...znaczy nie była to zwykła wiejska chałupka...nazwałabym to zamczyskiem. Mieszkałam z rodzicami. Byłam jedynaczką. Właściwie to nadal nią jestem . Często wychodziłam na podwórze by pobawić się z psem, Arogus'em. Biegałam z nim do późna. Zupełnie zgubiłam poczucie czasu...oraz miejsca. Zaciągnełam się w głębie lasu. Wtedy jedyny moment jaki pamiętam to mocne uderzenie w głowe. Natychmiastowo straciłam przytomność. Obudziłam się rano. Cała brudna od błota. Czułam się dziwnie. Wiem, że coś się stało tylko nie wiedziałam co. Cała ubłocona i w podartym ubraniu wracałam przez las do domu. Nie wiem jak to się stało, ale droge znalazłam natychmiast. Myślałam, że może i pies też jest tu, ale niestety nie. Nie znalazłam nikogo. Zamek wydawał się strasznie stary, zniszczony. Gdy chodziłam po jego mrocznych korytarzach spostrzegłam rozbite lustro. Gdy do niego podeszłam zauważyłam odbicie. Widziałam w nim już dorosłą kobietę. Miała piękne, długie czarne włosy tyle, że była lekko zaniedbana. W pewnym momencie zorientowałam się, że tą kobietą jestem ja! Musiałam doprowadzić się do stanu użytelności. Umyłam się, ubrałam. Wyglądałam w końcu jak normalna osoba lecz jak wyszłam do miasta okazało się, że moje ubranie jest dość staromodne. Szłam ulicami...wszystko było inne...inne niż przed tym dziwnym zdarzeniem...zauważyłam jakiegoś żebraka i obok niego artykuł "Moria Raven córka hrabi Van'a zagineła". Ten artykuł był z ponad 100 lat! Znów stanełam przed rozbitym lustrem i wreście zrozumiałam. Moji rodzicce nie żyją, a ja jestem córką ciemności, która nie boi się światła...
A i jeszcze coś. Nie pisać że smętne i chce się rzygać xD
Z dołu dziękuje
Posty: 2142 Skąd: Autochthonia GG: 3272979 Płeć: Mężczyzna Obecnie zbanowany
Jasne że nie pasuje. Zwłaszcza rozwalił mnie ta gazeta przy żebraku .
Postać pasuje prawie do wszystkiego, tylko nie do Warhammera. Takie moje odczucie.
Przerzuć się na jakiś mangowy system, BESM, OVA, Anima, czy Exalted
Beamhit popieram na caaalej lini. Kurczaki nie widzialem czegos takiego jeszcze w mlotku Jestes oryginalna
PS: Jako MG zdziczalbym z taka postacia nie wiem chyba po raz pierwszy w zyciu nie wiedzialbym co Ci w mlotku poprowadzic z wrazenia, a zeby to bym z pod podlogi zbieral jak wypadly by ze szczenki opadajacej na glebe z prawie 2m (taki mam wzrost)
_________________ Gdzie jest Bog czego chce czy mnie slyszy? Nie
Gdzie jest Bog czego chce czy mnei kocha? NIE
Posty: 2142 Skąd: Autochthonia GG: 3272979 Płeć: Mężczyzna Obecnie zbanowany
No bo Lucek i ja to ortodoksi młotkowi. Dlatego mamy kwaśne miny.
Ale jeżeli wy sie dobrze bawicie, to nie ma problemu.
Ale to naprawdę, nie jest młotkowa postać
Posty: 2142 Skąd: Autochthonia GG: 3272979 Płeć: Mężczyzna Obecnie zbanowany
Ej no, przepraszam...
Masz tu coś dla pocieszenia.
Warhammer śmierdzi I postacie do Warhammera też śmierdzą (by było na temat). Są takie beznadziejne i słabe.
Teraz możesz się nie zgodzić z czystym sumieniem
Postacie powiadasz sa cienkie?? A co powiesz na trzymanie sie sztywno zasad w mlotku? Krasnal co ma wiecej Wt niz smok (10), Elf szybki jak demon (100I), czlowiek nie do zabicia (4PP) itp. Hehe jak nie bawisz sie w modyfikacje zasad to mozesz sobie zrobic wytrzepa nie do zabicia, przyklad: Krasnal 10Wt pancerz 2 i tarcza 2. Strzelasz z kuszy (tym sie pelne plyty przebijalo) i co... wypadlo 5 dodajesz 4 kuszy i co? smiech na sali : no dobra wypadlo 6 i 3 masz 9 + 4 z kuszy i co? Nic - doslownie. A ten podbiega sila 8 + silny cios + dwurak. masz 11 na dziendobry. No biedny kusznik. 5Wt (wymiatacz) + 1 pancerza... Biedaczek..
_________________ Gdzie jest Bog czego chce czy mnie slyszy? Nie
Gdzie jest Bog czego chce czy mnei kocha? NIE
Posty: 2142 Skąd: Autochthonia GG: 3272979 Płeć: Mężczyzna Obecnie zbanowany
Och, ale przecie wszyscy wiedzą, że robi się w młotku postacie "klymatyczne" i słabe, inaczej nie wypada. Taki śmieciarz z wszystkim na 22 to ideał dla trzewika
I jeszcze ma się jąkac, był kulawy, miec hermoroidy i zeza
To jest wypas, wlasnie o to biega w mlotku. Podaje Ci tylko przyklad ze nie trzeba uwazac ze mlotek to syf bo tam nie ma wymiataczy, jak chcesz to i miesc mozesz. W tym systemie masz wiele mozliwosci. Zaleznie od stylu gry. Postacie moga byc takie i owakie. Nawet w/w wampir sie nada jak masz MG ktory to lubi.
_________________ Gdzie jest Bog czego chce czy mnie slyszy? Nie
Gdzie jest Bog czego chce czy mnei kocha? NIE
Posty: 1624 Skąd: Inny Świat GG: 8054079 Płeć: Kobieta Obecnie zbanowany
No bo młotek wymiata xD
I w ogóle postacie wymiatają.
Ja lubie młotka ze śmiesznymi akcjami.
Bo taki powazny robi się szybko nudny.
Czasem fajnie jest wprowadzić niebieską pidzamke w kaczuszki którą nosi na sobie jakże surowy generał i to murzyn xD